Czy każdy prawnik jest bałaganiarzem?

107 0
Czy każdy prawnik jest bałaganiarzem?

Kolejna z cech, przywar, chorób zawodowych – wrażenie pewnego nieładu w prowadzonej działalności. Złudne wrażenie czy może jednak jest „coś” na rzeczy?

Z całą pewnością określenie bałaganiarz należy uznać za pewne nadużycie. Zazwyczaj błędnymi są wszelkie próby kategoryzacji. W tej sprawie prawdopodobieństwo błędu graniczy z pewnością. Owszem często zdarza się, że biurko zaprzyjaźnionego mecenasa wygląda jak swoisty kolaż wielu prowadzonych spraw. Każdy jednak ma swój system pracy i z całą pewnością zastosowanie znajduje znane powiedzenie, że w tym szaleństwie jest metoda. Każdy ma swój warsztat i niekiedy zdarza się, że warunkiem dotrzymania terminów czy ustaleń jest wyłożenie wszystkich zadań do zrealizowania na wierzch. Taki swoisty codzienny „Mount Everest” trochę straszy, ale przede wszystkim stanowi niezwykle skuteczną motywację do wytężonej pracy. Gdy zaczyna brakować sił, po ludzku, stanowi legalny doping, który zawsze skutecznie wskazuje nam metę dziennych potyczek. Zresztą, jakie mają dla Klienta znaczenie warunki, w których pracuje prawnik, jeżeli jest skuteczny, kontaktowy, reaguje na uwagi i wreszcie nie ignoruje Mocodawcy.

Czy każdy prawnik jest bałaganiarzem?

Ponadnormatywne obłożenie biurka nie jest zatem niczym złym. To gospodarz ma wiedzieć, gdzie co ma poukładane. Ostatecznie, to nie stos dokumentów, a kalendarz determinuje kolejność działania. Postulowałbym swoistą rozwagę oraz dystans, gdy osoba, która teoretycznie ma świetne opinie w Sieci, szeroko powołuje się na dziesiątki bliżej niedookreślonych skutecznych batalii sądowych, a jednocześnie ma czas zawsze i wszędzie, praktycznie o każdej porze dnia i nocy, zaprasza nas do pięknego i nieskażonego pracą biurka czy innego stolika. W moim subiektywnym przekonaniu takie okoliczności pozwalają, i powinny, spowodować powzięcie wątpliwości co do rzeczywistego doświadczenia czy nawet obycia danej osoby w świecie sporów, urzędów, sądów.

Jaki z tego wniosek?

Kilka zdań, które nakreśliłem, kierując się swoimi obserwacjami, praktyką, wymianą doświadczeń z zaprzyjaźnionymi praktykami doprowadza nas do swoistego paradoksu. Bałaganiarstwo, w przypadku prawników, należy oczyścić z cech pejoratywnych. To cnota pożądana, a także jeden z wyznaczników dobrego wyboru. Przyjmijcie Państwo powyższe z małym przymrużeniem oka. Być może próbuje się nieco usprawiedliwić. Pamiętajmy jednak o ogólnej zasadzie – nie kategoryzujmy. Nikogo i nigdy.

Wpis współmotywowany doświadczeniami przekazanymi przez nieocenioną Panią M.

Serdecznie dziękuję!