PONAD 30 LAT W BIZNESIE! Poznaj historię Mariusza Trąbczyńskiego.

Mariusz Trąbczyński – przedsiębiorca, który studiował fizykę i ekonomię. Ma doświadczenie w wielu branżach biznesowych.  Aktualnie zajmuje się branżą medyczną.

Pomysł licealisty na nietuzinkowy biznes. 

Będąc piętnastolatkiem, Mariusz chciał mieć możliwość finansowej niezależności. To pragnienie spowodowało, że bohater wywiadu założył swój pierwszy biznes. Za pieniądze zaoszczędzone na książeczce oszczędnościowej zakupił wyposażenie ciemni fotograficznej. Skąd pomysł na zostanie fotografem? Lata 70-te, o których mówimy, charakteryzowały się dość ograniczonymi możliwościami i perspektywami. W tamtych czasach zdjęcie papierowe było towarem ekskluzywnym. Mariusz znalazł niszę, którą szybko zagospodarował i przez kolejne trzy lata stał się głównym fotografem wydarzeń szkolnych.  

Cel do którego się dociera w wyniku pokonywania jakiś drobnych trudności, w wyniku tego, że jest się cierpliwym, konsekwentnym i wytrwałym, smakuje o wiele lepiej niż coś, co przychodzi zbyt szybko.

Mariusz jest zdania, że dzisiejsza młodzież żyje w trudniejszych czasach niż on sam, gdy miał 15 lat. Swobodny dostęp do praktycznie wszystkich aspektów życia nie buduje w młodych ludziach nauki cierpliwości i wytrwałości. Gdy on był nastolatkiem, wśród jego koleżanek i kolegów panowała atmosfera życzliwości i bezinteresowności. Młody człowiek wyznaczał sobie cel, do którego dążył. Nie zważając na poboczne trudności.  

W 1981 roku Mariusz rozpoczął studia na kierunku fizyka. Zdecydował się na taką ścieżkę rozwoju, ponieważ pewnego dnia, na licealnej lekcji fizyki, Mariusz błysnął nieprzeciętną wiedzą i inteligencją. Od tego czasu nauczycielka tego przedmiotu skrupulatnie dbała o to, aby jej podopieczny zdecydował się właśnie na studia w tym zakresie. Tak też się stało. Wytrwałości w działaniu Mariusz nauczył się jeszcze w domowym zaciszu, z kolei studia tę cechę tylko utrwalały. 

Podczas studiów Mariusz podjął pracę w spółdzielni studenckiej Małgosia. Tam właśnie poznał kolegów, którzy zmotywowali go do założenia po studiach własnego zakładu elektroinstalacyjnego. Nie wystarczyły same studia do prowadzenia tego biznesu – Mariusz musiał skończyć kursy zawodowe, które umożliwiały mu pracę jako elektryk. Firmę otworzył w czasach, w których istniały tzw. budżety, np. budżet remontowy. Istnienie tychże budżetów było złotym strzałem dla firmy Mariusza. Firmy musiały wydać te pieniądze, więc wręcz same prosiły się o to, aby Mariusz wykonał u nich usługę. Zakład Mariusza istniał przez około 2 lata. Po tym czasie bohater wywiadu, zawiesił działalność przez wzgląd na fakt, że jedna z firm nie zapłaciła Mariuszowi za wykonaną pracę, a to z kolei wygenerowało Mariuszowi inne problemy finansowe. Jednak Mariusz nie należy do osób, które łatwo się poddają. Zamknięcie firmy zmotywowało Mariusza do wyjazdu zagranicę. 

Od pracy na trzy zmiany do prowadzenia własnego telewizyjnego biznesu. 

Wyjeżdżając do Niemiec, Mariusz znał raptem trzy słowa. Jednak mimo to bardzo szybko zaadaptował się do istniejących warunków i podjął najpierw pracę w fabryce, a następnie zdał odpowiednie egzaminy i jeździł na taksówce. Poznając życie u naszych zachodnich sąsiadów, wydawało mu się, że już nigdy nie wróci do Polski. Jednak jego myślenie uległo zmianie. Jak sam twierdzi, nie da się odciąć korzeni, z których wyrastamy. Do ojczyzny wrócił w 1990 roku i jego oczom ukazała się zupełnie inna Polska niż ta, z której wyjeżdżał. Nasz kraj przechodził rewolucję gospodarczą. Ludzie odważnie realizowali swoje plany i marzenia. Mariusz skusił się na biznes ze swoimi kolegami ze studiów – mieli się zająć procesem dojrzewania bananów. Pomysł brzmiał dobrze, bohater wywiadu zainwestował w ten biznes swoje niemieckie oszczędności. Jak się okazało, koledzy Mariusza niestety przecenili swoje możliwości, nie do końca właściwie przygotowali się do tego zadania i pomysł na firmę nie został zrealizowany. 

Biuro rachunkowe, sklep z butami, usługi transportowe, recykling – to tylko kilka z biznesów, którymi Mariusz się zajmował zanim założył firmę oferującą usługi telewizji kablowej. Ta inicjatywa była strzałem w dziesiątkę. Z miejsca 500 w rankingu operatorów telewizyjnych w kilka lat wskoczyli na miejsce 10. Rozwijali się bardzo prężnie, szybko dokonywali ekspansji na inne rynki, czyli instalowali telewizję w różnych miastach Polski. Zespół, z którym Mariusz pracował, najpierw składał się z kilkunastu osób, z czasem firma rozrosła się do rozmiaru małej korporacji – 120 osób zatrudnionych brzmi dumnie. Przy doborze pracowników Mariusz kierował się intuicją. Był dumny z tego, że każdy z jego pracowników wiedział, co robić. Mariusz nie pozwalał poddawać się swoim pracownikom. Motywował ich do ciągłej pracy i wiary w swoje możliwości.  

Brzmi jak sielanka. Co w takim razie się wydarzyło, że Mariusz sprzedał firmę i skoncentrował się m.in. na branży medycznej? Firma w pewnym momencie już nie musiała się rozwijać, stała stabilnie na biznesowym rynku. Mariusz poczuł się tym obciążony. Czuł, że nie może już swobodnie decydować i co ważniejsze, ryzykować – a to kręciło go najbardziej. Podjął więc decyzję o zmianie kierunku działania. 

Mariusz należy do osób, które nie mają problemów z komunikacją interpersonalną. Od zawsze budował z innymi ludźmi dobre i wartościowe relacje. Jednak, jak sam przyznaje, nie nauczył się jednej rzeczy, a mianowicie nie zbudował w sobie postawy ostrożności i ograniczonego zaufania wobec ludzi. Gdyby Mariusz był mniej ufny, wielu z błędów, które popełnił może udałoby się uniknąć.  

Jeśli nie masz 100% pewności, że masz kontrolę nad sytuacją – nie wchodź w ten interes. 

Na pewnym etapie rozwoju biznesowego, Mariusz przestał sobie ufać. To z kolei generowało różne inne problemy, z którymi musiał się borykać. Jednym z takich problemów była sytuacja, w której poprzez swoją naiwność oraz w wiarę w ludzkie intencje, stracił około 20 milionów złotych. Mariusz zaczął powierzać swoje zadania i decyzje innym ludziom wierząc, że ich intencje wobec niego są szczere. Tak jednak nie było. Dość dotkliwie się o tym przekonał. Wiele lat zajęło mu całkowite zregenerowanie się po utracie takiej sumy pieniędzy. Jednak wrodzony optymizm, wola walki i chęci do działania spowodowały, że Mariusz podniósł się i ruszył dalej. Wnioski na przyszłość? Osoba, która straciła tak sporą sumę pieniędzy patrzy inaczej – potrafi dostrzec to, co inni może by nie dostrzegli. Taka osoba ma wyostrzoną intuicję, dwa razy zastanowi się, zanim podejmie decyzję. 

Jeśli raz w życiu pokazałeś, że jesteś coś wart, to drugi raz też to zrobisz.

Bohater wywiadu jest zdania, że jeśli podejmujesz się jakieś zadania czy działania, to musisz je czuć całym sobą. Ono cię napędza, dodaje energii i motywuje do podejmowania wyzwań, których może normalnie miałbyś obawę się podjąć. W przypadku biznesów, które Mariusz prowadził, tylko dwa powodowały, że właśnie taką pozytywną energią był naładowany – telewizja kablowa i aktualny biznes, czyli partner medyczny. 

Gdzie jest linia mety dla Mariusza Trąbczyńskiego? Toczący się kamień nie porasta mchem – dopóki działasz, to się nie starzejesz. Trzeba działać! 

Zainteresował Ciebie artykuł? Zobacz cały wywiad

Wywiad z Mariuszem Trąbczyńskim na naszym kanale Przygody Przedsiębiorców