Zatrudnia 2500 Osób. Historia Jacka Gordona

Jacek Gordon – właściciel hurtowni motoryzacyjnej, która zatrudnia ponad 2000 pracowników, nie tylko z Polski.

Biznes zbudowany na solidnym doświadczeniu i ciężkiej pracy.

Szacunku do pieniędzy bohater wywiadu nauczył się od swojego Ojca – co tygodniowy przydział kieszonkowego z przykazem zaoszczędzenia chociaż części otrzymanej sumy, a nie roztrwonienie naprędce na przyjemności. Pierwsze zarobione pieniądze? Biznes cmentarzowy. Nastoletni Jacek przy okazji dnia Wszystkich Świętych sprzedawał na okolicznych cmentarzach chorągiewki, które kupujący mogli umieścić na grobach swoich bliskich. Może właśnie dlatego już dorosły Jacek nigdy nie przechodził obojętnie obok dzieci zajmujących się takim “biznesem”.

Następnie nadeszły ciężkie lata Polski komunistycznej. Przynoszone w plecaku pieniądze za inwentaryzację boazerii pobliskich firm nie dawały Panu Jackowi odpowiedniej satysfakcji. Wziął sprawy w swoje ręce i wraz z żoną, przy pomocy wujka, założyli punkt skupu surowców wtórnych. Interes się kręcił, ale do dzisiaj Pan Jacek ma wątpliwości, czy aby na pewno wszystkie przyniesione surowce były z legalnych źródeł…. 

Marketing za komuny

Wystarczyły narodziny córki, aby Pan Jacek rozpoczął swoje marketingowe działania. Karton zamiast stołu, skrzynka wysokoprocentowego alkoholu, kilka mięsnych smakołyków, (czyt. garść kiełbas) i już nawiązała się przyjacielska relacja między Panem Jackiem, a dostarczycielami surowców, co z kolei przynosiło pozytywne efekty w relacjach biznesowych. Niektóre z nich, jak zaznacza Pan Jacek, trwają po dzisiejszy dzień.

Po latach działalności w biznesie surowców wtórnych, Pan Jacek wraz z rodziną, podejmuje decyzje o przebranżowieniu firmy. Zainspirowany rozwojem motoryzacji na zachodzie namawia najbliższych do zainwestowania właśnie w tą gałąź biznesu. Jednak bez skutku. Decydują się na branżę spożywczą. Pierwsze zamówienie – kontener soków sprowadzonych z Węgier.

Można powiedzieć, że za sukcesem aktualnego biznesu Pana Jacka stoją hektolitry wypitego soku pomarańczowego
Kiedy okazało się, że sprzedaż soków nie idzie zbyt pomyślnie, a młodym przedsiębiorcom nie pozostaje nic innego jak spożytkowanie napojów w gronie rodzinnym, decydują się raz jeszcze na zmianę kierunku działań. Tym razem stawiają na branżę motoryzacyjną. I jak widać, był to w strzał w dziesiątkę.

Aby być w czymś dobrym trzeba poznać daną rzecz od podstaw.

Stąd geneza hurtowni motoryzacyjnej GORDON w zepsutym Żuku Pana Jacka. To właśnie na wymienionym powyżej Żuku Pan Jacek nauczył się jak diagnozować i naprawiać samochody. To doświadczenie spowodowało, że poznał biznes motoryzacyjny faktycznie od podstaw. Najpierw sprowadzali części tylko do polskich samochodów, po pewnym czasie zorientowali się jednak, że warto też zainwestować w samochody z rynku zachodniego.

Byli pierwszą hurtownią, która ze swoimi towarami, dojeżdżała do klientów. Nawet do małych sklepików, które często reagowały zdziwieniem na taki model prowadzenia firmy. Pan Jacek jest pewien, że ten właśnie manewr pozwolił im wybić się na rynku bydgoskim, gdzie w tamtych czasach było ponad 50 hurtowni motoryzacyjnych. Dzisiaj są jedyną rodzimą hurtownią motoryzacyjną w Bydgoszczy.

Nie sztuką jest być bogatym. Sztuką jest posiadać bogatą firmę.

Pan Jacek przez lata jeździł starym Polonezem. Pracownicy – wizytówka firmy, a zarazem sektor firmy przynoszący najwięcej zysku – jeździli do klientów dwuletnimi Fiatami Ducato. Jeden z nich nawet miał przeszłość dość mrożącą krew w żyłach… służył ludziom w ich ostatniej drodze. Pan Jacek kupując czarne Ducato podejrzewał, że jego historia może nie być zbyt oczywista, jednak postanowił i w ten samochód zainwestować. Służył przez lata pracownikom Hurtowni Motoryzacyjnej Gordon.

Korzystanie z okazji

Każdy człowiek w życiu trafia na okazje, ale nie każdy człowiek te okazje zauważa

Pewnego razu Pan Jacek podróżował pociągiem na trasie Warszawa – Bydgoszcz. Dość odległe czasy, gdzie na mapie widniała jeszcze Jugosławia. Dwóch mężczyzn dyskutujących o nadchodzącym kryzysie branży motoryzacyjnej, a konkretnie brakach w częściach do Fiata 126p. Ta zasłyszana rozmowa stała się zaczynem, który spowodował, że Pan Jacek otworzył zakład produkcyjny – swoją drugą firmę, która funkcjonuje po dziś dzień. Zaczęło się od produkcji wirnika do malucha, a teraz praktycznie zajmują się każdym motoryzacyjnym problemem.

Jak się jest biznesmenem to warto też być człowiekiem. Czyli o szacunku do pracowników.

Biznes jest bezwzględny. Nie ma biznesu idealnego – każdy popełnia błędy. Firma Pana Jacka przez pewien czas była częścią międzynarodowej grupy zakupowej. Współuczestnictwo w takiej grupie dawało pewność, że dostawcy będą dostarczać niezbędny towar do firmy. Pewnego dnia Pan Jacek usłyszał ultimatum – albo łączy się kapitałowo z resztą firm z grupy albo zostaną wstrzymane im dostawy. Wydaje się, że to wybór między większym,a mniejszym złem. Kilka nieprzespanych nocy, trudne rozmowy, rozbiegane myśli i – olśnienie. Mobilizacja pracowników, solidny team building budowany przez lata i decyzja o wyjściu z grupy okazała się najlepszą z możliwych – przyrost firmy
w ciągu roku wyniósł niebagatelne 30%. Pan Jacek postawił wszystko na jedną kartę. Ale wiedział, że przez swój szacunek i godne traktowanie pracowników, zyskał w nich swoich sprzymierzeńców. Wspólnie zmierzyli się “z wrogiem” budując patriotyzm firmowy.

Brak sekretariatu, brak asystentki – to ścieżki ułatwiające dostęp do Prezesa Jacka Gordona. Każdy pracownik może wejść i porozmawiać z Panem Jackiem. Nie ma ustalonych dni czy godzin przyjmowania pracowników. Podobnie sprawa się ma z klientami. Ile to razy zaskoczony klient był zapraszany przez Pana Jacka do pracowniczej kuchni, aby wspólnie z nim zaparzyć kawę albo herbatę. To właśnie te nieformalne momenty budują relację.

Zdyscyplinowana żona połową sukcesu mężczyzny.

W domu Pana Jacka panuje jasny podział obowiązków. On zarabia, żona wydaje pieniądze – pomysł żony, która uważała, że nie ma sensu, aby oboje wydawali zarobione pieniądze. To Ona jest cichą bohaterką sukcesu hurtowni motoryzacyjnej Gordon. Wspierająca, rozumiejąca i dająca stabilizację. Nie wypominająca długich podróży męża, tylko dzielnie przygotowująca mu walizki na kolejne wyjazdy. Czy od wyboru partnerki życiowej zależy również jak potoczy się biznes mężczyzny? Pan Jacek jest pewny, że tak właśnie jest. Zdecydowanie może nazywać swoją żonę współautorką jego biznesowego sukcesu.

PREZES. Nie Pan Prezes.

Prezes to dla Pana Jacka drugie imię. Nie lubi jak pracownicy zwracają się do Niego “Panie Prezesie” – uważa , że buduje to niepotrzebne bariery. Prezes myśli o procesie sukcesji, ma świadomość, że jest to proces, który trzeba dokładnie i szczegółowo przygotować. Ma dwie córki, które niekoniecznie chce obarczać odpowiedzialnością prowadzenia firmy zatrudniającej ponad 2000 pracowników. Pan Jacek wychodzi z założenia, że biznes powinien prowadzić mężczyzna. I nie jest to myślenie szowinistyczne, a raczej troska, o wątłą naturę kobiety. Firmę musi przejąć osoba o rozległej wiedzy, posiadająca zapał do pracy. Musi charakteryzować się jasnością myślenia oraz musi być w pełni zaangażowana
w działalność hurtowni. Taką osobę nie będzie łatwo znaleźć, dlatego już teraz Pan Jacek zaczyna myśleć o tym, kto mógłby go zastąpić. Aczkolwiek ani myśli o zaprzestaniu aktywności zawodowej 🙂

Co Jacek Gordon zrobiłby inaczej mając obecną wiedzę i doświadczenie?

Jak się okazuje – nic. Bo Pan Jacek wyznaje zasadę, że wiedzę biznesową zdobywa się tylko prowadząc biznes. Żyje się tu i teraz, a to co było nie istnieje, to co jest przyszłością jest dla nas niewiadomą. Więc Pan Jacek cieszy się tym co ma i jest zdania, że wybrał właściwą ścieżkę.

Zainteresował Ciebie artykuł? Zobacz cały wywiad

Wywiad z Jackiem Gordonem na naszym kanale Przygody Przedsiębiorców