Jak wygląda życie prawnika od kulis?

96 0
Stereotypy o prawnikach

Pierwszy wpis. Zaczynamy. Debiut? Chyba nie. Po 11 latach przygotowania do wykonywania zawodu oraz 6 latach faktycznej pracy trudno mówić o jakimkolwiek debiucie. Zdecydowanie bardziej prawidłowe będzie określenie INAUGURACJA.

Inaugurujemy zatem kawałek nowej przestrzeni w cyberprzestrzeni. O czym, dla kogo? Dla wszystkich ciekawych prawniczych historii, doświadczenia z pracy w todze, wreszcie dla każdego, kto zwyczajnie lubi wiedzieć. Chciałbym nie zanudzać, a z czasem może i zaciekawić. Nie planuję być kolejnym powielaczem realizującym ambitne „kopiuj – wklej” jednocześnie udając, że popełnił wyjątkowo innowacyjny wpis. Z założenia wpisy będą dotyczyły prawa gospodarczego. Szeroko rozumianego, niemniej jednak dotyczącego przedsiębiorców. Co jakiś czas jednak będę aplikował także analizy dotyczące codziennego życia. Pojawią się zatem tematy rodzinne, konsumenckie, spadkowe. Zapewne pochylę się nad tematyką małżeństwa i rozwodu. Znakiem czasu jest marginalizowanie roli rodziny przy jednoczesnym kategoryzowaniu tak pięknej instytucji, jaką jest małżeństwo do grupy zwyczajnych umów. Czy słusznie? Przekonamy się.

Michał Maroszek Stereotypy o Prawnikach

O mnie

Nazywam się Michał Maroszek, jestem radcą prawnym, prowadzę Kancelarię, a jednocześnie począwszy od dzisiejszego dnia, chciałbym Państwa spróbować zainteresować prawem.

Niewątpliwie z moim zawodem, analogicznie jak z zawodem adwokata, wiąże się wiele anegdot czy stereotypów. Dzisiaj właśnie stereotypom chciałbym poświęcić słów kilka, może kilkadziesiąt. Dokładniej dzisiejszy temat określając, będzie to pierwszy ze stereotypów. Wybór całkowicie przypadkowy. W najbliższym czasie spróbuję jednak rozprawić się z tymi mnie znanymi. Nie ukrywam także, że jeżeli ktoś z Państwa ma własne doświadczenia czy przemyślenia w tym zakresie, to z nieskrywaną przyjemnością podejmę się próby rozprawy z nimi. Ot zwyczajna weryfikacja niejako od drugiej strony.

Podstawowy stereotyp – mamy czas zawsze i dla wszystkich

Radca prawny (czy adwokat – stereotypy pozostają zbieżne) ma zawsze czas. Niestety nie. Oczywiście, że celem zarówno moim, jak i każdego z moich zawodowych kolegów, jest wytworzenie poczucia wyjątkowości. Należy jednak pamiętać, że doba każdego człowieka, w tym mecenasa, ma takie samo dwadzieścia cztery godziny. Nie mniej, nie więcej. Oczywiście, że staramy się racjonalnie gospodarować czasem, zaklinamy rzeczywistość, nie śpimy. Wszystko po to, by dotrzymać wszystkich terminów, a także spróbować zrealizować wszystkie zadania i zlecenia. Czy się to udaje – tak jakby. Nie bądźmy zdziwieni zatem, że kiedy zadzwonimy do Kancelarii ostatniego dnia na wykonanie jakiejś czynności, to niekiedy możemy spotkać się z dystyngowaną dezaprobatą. Każdy praktykujący prawnik każdego dnia uczestniczy w wielu spotkaniach, rozprawach czy innych posiedzeniach. Nie we własnej sprawie, tylko w interesie swoich Mocodawców. Jeżeli tak, to oczywiste jest, że niekiedy nie zawsze odbierze telefon czy też nieraz powie „NIE” na zapytanie o pilną poradę jeszcze dzisiaj, najlepiej natychmiast.

Stereotypy o prawnikach

Porada prawna to godzina może półtorej, ale pamiętajmy, że rzeczywista praca nad sprawą zaczyna się po jej zakończeniu. Częstokroć jest to żmudna praca. Dlaczego? Bo zakładamy, błędnie skądinąd, że mecenas jest cudotwórcą i jak bardzo nie zaniedbamy tematu, to ostatecznie i tak będziemy świętować zwycięstwo – przecież wynajęliśmy prawnika. Tak to nie działa. Nikt nie jest cudotwórcą, zaś konsekwencje pierwotnych zaniedbań potrafią być opłakane. Poza sporem pozostaje kwestia, iż każdy z nas z zadowoleniem przyjmuje telefon z kolejnym zleceniem czy każdego nowego klienta. Taka jest specyfika tej pracy, tego zawodu. Świadomość ta nie może jednak przysłaniać racjonalności czy też zwyczajnie zdrowemu rozsądkowi. Odpowiednio wczesne zgłoszenie nowego problemu w znaczny sposób podnosi możliwość właściwego rozwikłania zagadki leżącej u podstaw danego zadania. Poza tym jest to wręcz niezbędne przy założeniu prawdziwości kolejnej z przywar prawników – każdy mecenas to bałaganiarz…

Dlaczego? Bo zakładamy, błędnie skądinąd, że mecenas jest cudotwórcą i jak bardzo nie zaniedbamy tematu, to ostatecznie i tak będziemy świętować zwycięstwo – przecież wynajęliśmy prawnika. Tak to nie działa. Nikt nie jest cudotwórcą, zaś konsekwencje pierwotnych zaniedbań potrafią być opłakane. Poza sporem pozostaje kwestia, iż każdy z nas z zadowoleniem przyjmuje telefon z kolejnym zleceniem czy każdego nowego klienta. Taka jest specyfika tej pracy, tego zawodu. Świadomość ta nie może jednak przysłaniać racjonalności czy też zwyczajnie zdrowemu rozsądkowi. Odpowiednio wczesne zgłoszenie nowego problemu w znaczny sposób podnosi możliwość właściwego rozwikłania zagadki leżącej u podstaw danego zadania. Poza tym jest to wręcz niezbędne przy założeniu prawdziwości kolejnej z przywar prawników – każdy mecenas to bałaganiarz…