Zasada proporcji w ubezpieczeniach

17 0
Zasada proporcji w ubezpieczeniach Bartosz Osiadło PolRentier artykuł

Sposób liczenia składki ubezpieczeniowej w ubezpieczeniu majątku jest dość prosty. W wielkim przybliżeniu wygląda to tak, że przez aktuariusza jest ustalane prawdopodobieństwo wystąpienia szkody, a także narzut (cena), którą się mnoży przez sumę, na którą chcemy dany majątek ubezpieczyć. Nie będzie to zatem wielkim odkryciem, jeżeli powiem, że im większa suma ubezpieczenia wpisana w polisie, tym droższa składka. Czyli jeżeli za ubezpieczenie majątku o wartości X milionów płacimy Y złotych, to za ubezpieczenie majątku o wartości 2X w przybliżeniu zapłacimy również 2Y. 

Na czym polega zasada proporcji w ubezpieczeniach?

Spotkałem ostatnio klienta, który przez lata wielokrotnie odnawiał swoją polisę u tego samego pośrednika, bez wprowadzania odpowiednich poprawek w inwentaryzacji swoich środków obrotowych. Klient z branży handlowej, prowadził dość rozwojową działalność. Przez 4 lata wielkość stocku magazynowego wzrosła 5-cio krotnie. Suma ubezpieczenia w polisie zaś była cały czas w tej samej wielkości. Wychodziło na to, że stock o wartości 5 milionów złotych był ubezpieczony w polisie od tzw. “ognia i wszystkich zdarzeń losowych” na kwotę 1 miliona pln. Rodzi to pewien problem.

Można myśleć, niby poprawnie, że prawdopodobieństwo wystąpienia szkody na całym majątku jest dużo mniejsze, niż na jego części. Następnie, bazując na doświadczeniu, oszacować jaka część jest objęta największym ryzykiem, a po wyliczeniu, ubezpieczyć na odpowiednio mniejszą kwotę. Czyli zakładamy, że wartość firmowego budynku to na przykład 4 miliony, w tym konstrukcja dachu to około 800 tysięcy. Cóż się może stać w murowanym budynku? Najwyżej dach się spali, to będę potrzebował tylko 800 tysięcy na jego rekonstrukcję i ewentualnie parę złotych na odświeżenie reszty. Ubezpieczę budynek wart 4 miliony na 1 milion – tyle wystarczy. Po co będę przepłacać…

Zasada proporcji w ubezpieczeniach Bartosz Osiadło PolRentier artykuł

Nic bardziej mylnego…

W ubezpieczeniach majątku funkcjonuje tak zwana zasada proporcji. Nie opisując żadnych dodatkowych postanowień w polisach, które ewentualnie mogą ją do pewnego pułapu znieść, polega ona z grubsza na tym, że stosunek przyznawanej wartości odszkodowania do wartości szkody jest taki sam jak stosunek sumy ubezpieczenia w polisie do faktycznej wartości mienia. Przykład palącego się dachu budynku z poprzedniego akapitu liczyłby się następująco:

wartość szkody w spalonym dachu: 800 000 złotych

wartość sumy ubezpieczenia budynku: 1 000 000 złotych

wartość rzeczywista/odtworzeniowa budynku: 4 000 000 złotych

Na pierwszy rzut oka, można by pomyśleć “ok, szkoda 800 000 zł, ale sumy ubezpieczenia jest na 1 milion pln, więc wystarczy”. Otóż nie wystarczy. 

Wg zasady proporcji: 

suma ubezpieczenia 1 000 000 złotych / wartość budynku 4 000 000 złotych = 25% proporcji

odszkodowanie = wartość szkody * % proporcji, czyli 800 000 * 25% = 200 000 złotych przyznanego odszkodowania.


Złodziejstwo? Nie… zasada proporcji w ubezpieczeniach

Przy ubezpieczeniu budynku na wartości według stanu faktycznego, czyli sumy ubezpieczenia odpowiadającej wartości budynku, proporcja byłaby odpowiednia. Z potrzebnych 800 000 złotych, ubezpieczyciel zapłaciłby pełną kwotę. 

Oczywiście można pomyśleć “no ale przecież ceny usług budowlanych się ciągle wahają i budynek raz może być wart w odtworzeniu 4 321 988 złotych, a innym razem 3 999 765 złotych, więc nigdy nie ubezpieczymy na pełną kwotę”. Jasne, że tak może być. Zazwyczaj odpowiednimi klauzulami możemy zabezpieczyć sobie tolerancję do +/- 30%. Natomiast nie wolno tu popadać w skrajność…

Na ubezpieczeniu można zaoszczędzić na różne sposoby, ale sztuczne ścinanie wartości ubezpieczonego przedmiotu nie jest jednym z nich i należy o tym pamiętać. Zasada proporcji w ubezpieczeniach pozostaje bezlitosna.