Historia powstania Przygód Przedsiębiorców. Cz. 1

359 0
Przygody Przedsiębiorców Historia - Adrian Gorzycki, Bartosz Kolanek - cz. 1

Otrzymałem to pytanie już dziesiątki razy. Było to oczywiście bardzo miłe i nadal jest, ale z drugiej strony powodowało pewną frustrację, gdyż nie zawsze miałem wystarczającą ilość czasu, aby wytłumaczyć komuś całe spektrum motywacji, które złożyły się na ostateczną decyzję o uruchomieniu programu. Dlatego zdecydowałem się to wyjaśnić w poniższym artykule 😉

Dzieciństwo.
Serio? Aż tak daleko chcemy się cofnąć?

Tak. Jeśli jakkolwiek interesuje Was zrozumienie mojego toku rozumowania ;). Poza tym jak komuś zadaje pytanie to bardzo nie lubię płytkich, zdawkowych czy sztampowych odpowiedzi. Tutaj też ujawnia się jeden z moich paradoksów, a z drugiej może totalnie normalna rzecz, że mimo iż moje losy zawodowe ułożyły się w ten sposób, że zarabiam na życie słuchaniem to jednak nie potrafię wytrzymać dłużej niż 5 minut w rozmowach o niczym. Pozbawionych głębi. Pokrytych make up’em w stylu “gadamy sobie o bzdetach i jest fajnie”.

W dzieciństwie niczego mi nie brakowało. Byli i są kochający rodzice, dach nad głową, zawsze pełna miska, wygodne dresy lub jeansy na czterech literach oraz ogromne skupienie mamy i taty na tym, aby mi i mojemu bratu zapewnić jak najlepszą edukację. Innymi słowy dali nam doskonałe podwaliny pod to, aby każdy z nas mógł na nich zbudować coś sensownego i solidnego. Wychował i wychowuje nas żołnierz oraz nauczycielka. Ciężko o lepszy duet, który ma wgrać dziecku dyscyplinę ;). Mamo, tato. W tym miejscu dziękuję. Mimo, że jeżdżenie na 17:00 na dodatkowe zajęcia z angielskiego, gdy koledzy byli na dworze budziło we mnie najgorsze instynkty… 😉

Kolor pomarańczowy od dawna był mi pisany 😉

Moje najbliższe otoczenie, czyli rodzice, ich znajomi, rodzice moich kolegów itd. w przeważającej części byli zatrudnieni na etacie. I tu od razu zaznaczę dla tych wszystkich pseudo-biznes-freaków, którzy grzmią ze sceny podczas szkoleń, że etat to coś złego. Nie. To wybór. Tak jak bycie przedsiębiorcą. Nie ma lepszej i złej decyzji. Są tylko różne osobiste predyspozycje i preferencje.
Ale wracając… 95% osób wokół mnie pracowało na takim czy innym etacie. A jak wiemy punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, dlatego też myślenie etatowców i przedsiębiorców różniło się zarówno wtedy jak
i teraz. Z mojej perspektywy te różnice obawiały się w takich obszarach jak pewność siebie, optymizm, niezależność, odczuwana frustracja i wiele innych. Ale znowu.. Nie ma lepszych scenariuszy. Są tylko nasze preferencje. Ostatecznie wolę się stresować niezapłaconą fakturą niż np. szefem nie okazującym szacunku pracownikom.

No i tak mijały lata, a ja za każdym razem gdy akurat miałem okazję przebywać w towarzystwie przedsiębiorcy czułem, że to jest świat, którego chce być częścią tylko jeszcze nie wiem jak, bo w mojej rodzinie przedsiębiorców akurat nie było. Kiedyś przeczytałem takie zdanie (na blogu zenjaskiniowca.pl), że jak patrzysz na daną osobę, obiekt, rzecz i czujesz wewnętrzną ekscytację to oznacza, że masz w sobie “odpowiednią strunę” która drga bo wyłapuje częstotliwość wobec tego do czego masz predyspozycje albo co Cię po prostu jara.
Dlatego mimo, że ogromnie szanuję ogrom pracy włożony przez muzyków czy piłkarzy w swoją profesję to patrząc na nich ta struna nie drga. Jej po prostu nie ma. To nie moja bajka :). Z kolei gdy słucham przedsiębiorców, czy przebywam w ich towarzystwie to mój wewnętrzny licznik Geigera jest poza skalą (takie nawiązanie do serialu, który ostatnio obejrzałem ;))

https://zenjaskiniowca.pl/

Ucząc się słuchania tego wewnętrznego głosu próbowałem swoich sił w różnych obszarach… handlu ;), bo biznesem tego nazwać raczej nie można było, aż przyszedł czas studiów…

Studia. Skreślany z listy 2, może 3 razy.

Będąc na studiach miałem to szczęście, że pracowałem jako magazynier oraz kurier dla pewnej firmy. Dlaczego szczęście? Bo na tyle na ile mam swojego skromnego doświadczenia już wiem, że w życiu nie tylko warto wiedzieć co się chce robić, ale też warto czego się NIE CHCE robić. Tamta praca uświadomiła mi dopiero co tata miał na myśli mówiąc “ucz się abyś mógł pracować umysłowo a nie fizycznie”. Tak… Po latach moje dłonie mają co prawda odciski, ale to od treningów. Z kolei czoło zmarszczki od myślenia non stop. A przynajmniej tak sobie wmawiam 😉

Nie wiem jak jest teraz, ale kilka lat temu łączenie studiów z pracą, przynajmniej na tamtej uczelni było raczej średnio postrzegane co też doprowadziło do tego, że kilka razy zostałem skreślony z listy studentów z uwagi na nieobecności. Na szczęście udało się je skończyć. Przede wszystkim dzięki życzliwości kilku osób. Dziękuję Wam.

Punkt przełomowy.

W tym momencie historia powstania kanału nabiera tempa, gdyż mniej więcej w okolicach 3 roku studiów razem z ówczesnym wspólnikiem założyliśmy klub sportowy Calisthenics Academy, który w ciągu 4 lat od momentu startu rozrósł się do dwóch sal treningowych z ponad 500 klientami/klubowiczami na pokładzie. To były czasy… 😉
Wtedy też miałem sporo okazji do poznawania różnych przedsiębiorców, którzy z racji tego, że nie byłem kimś obcym chętnie umawiali się na kawę, aby po prostu pogadać.

Foto z moim ówczesnym wspólnikiem, Jordanem Ogorzelski, tuż po wygranym konkursie na start up miesiąca, czy jakoś tak 😉

Tutaj przydała się umiejętność, która wykształciła się we mnie z powodu frustracji, gdy obserwowałem ludzi jak ze sobą rozmawiają. Nie słuchają. Ciągle mówią. Nawet jak słuchają to nie wsłuchują się tylko czekają kiedy skończysz. Przerywają sobie itd.
Tą umiejętnością było słuchanie. Co jak pokazała przyszłość miało zdefiniować moje obecne życie zawodowe.

Spotykając się z tymi przedsiębiorcami zadawałem im masę pytań o wszystko o co może zapytać biznesowy świeżak kogoś kto ma już sporo doświadczeń na karku. To pozwalało zbudować relację z tymi ludźmi, którzy jak pokazały późniejsze lata niejednokrotnie pomogli mi w różnych sytuacjach, a poza tym po prostu dzięki nim podejmowałem więcej lepszych decyzji. Oczywiście od wszystkich błędów nie udało mi się ustrzec ;). Taki urok biznesu. Wygrywasz albo się uczysz.

Między innymi z Karolem nasza znajomość trwa do dziś. Jedna z niewielu osób na które wiem, że zawsze można liczyć.

Nowy początek.

Jednym z tych błędów było odejście ze wspomnianego klubu na własne życzenie w najgłupszy możliwy sposób, ale to temat na osobny wpis. W tym miejscu mogę tylko po raz kolejny powiedzieć; Jordan, przepraszam.

Przez długi czas zastanawiałem się co zrobić dalej. Etat? Nie ma opcji. Własne przedsięwzięcie? Oczywiście. No i jak to bywa w przypadku wielu osób, tak było też u mnie, porwałem się na kilka rzeczy jednocześnie racjonalizując sobie, że tak jest bezpieczniej bo może któraś z nich wypali. Jedną z nich oczywiście był start kanału, gdyż połączyłem kilka faktów:
a) lubię przedsiębiorców, a biznes sam w sobie mnie ciekawi
b) chyba umiem słuchać,
c) znam gościa, który ogarnia video (mój obecny wspólnik Bartosz Kolanek, który jak się okazało ogarnia też masę innych rzeczy i jest dla mnie idealną przeciwwagą)
d) internet daje ogromną dźwignię w dowolnej dziedzinie
= no to zaczynamy 😉

Dzięki Mikołaj za wszystko co dla nas zrobiłeś! 🙂
Blog Mikołaja: https://znakitowarowe-blog.pl/

I tutaj jest niestety taka brzydka prawda o rzeczywistości, że Twoja uwaga działa jak laser. Gdy jest skupiona to możesz osiągnąć prawie dowolny cel. Jak jest rozproszona to pewnie zacznie Cię tak jak mnie, dopadać frustracja, że idziesz za wolno, zaczniesz rozczarowywać ludzi, przestaniesz dowozić wyniki, które obiecałeś itd.
Dlaczego? Bo po prostu organizm w pewnym momencie będzie mówił dość. Bo tak jak fizyczną pracę można wykonywać całkiem długo bez drastycznego spadku jakości to gwarantuje, że jak chcesz pracować “kreatywnie” to 4 godziny intensywnej pracy to będzie pewnie Twój maks. Po szczegóły zapraszam do książki “Deep Work” (Cal Newport).

Fantastyczna książka: https://buybox.click/4454/buybox.html?oid=30228852

W pewnym momencie zmęczony ciągłym rozproszeniem zrobiłem prosty rachunek. Sprawdziłem w jakie czynności inwestuje czas, energię i pieniądze i jaki daje to zwrot. Okazało się, że całkiem niedawno odpalony kanał YouTube, którego główną ideą było dystrybuowanie wiedzy daje największe korzyści. W tamtym momencie co prawda niegotówkowe, ale pod kątem doświadczeń, nowych relacji, miejsc, wiedzy OWSZEM. A w dłuższym terminie ma to w mojej ocenie decydujące znaczenie.

Przemiła kolacja z Igorem Mrozem, jednym z naszych gości w restauracji Sushi Garden będącej partnerem naszego programu 🙂

Dlatego też podjąłem trudną decyzję o zrezygnowaniu ze wszystkich innych aktywności i skoncentrowaniu się na rozwoju programu.

Czy podjąłem dobrą decyzję?

Były momenty zwątpienia, ale patrząc z perspektywy czasu jestem bardzo zadowolony. Mamy swoje studio. Solidnych partnerów. Ponad 80 nagranych wywiadów. Poznaliśmy mnóstwo ciekawych ludzi. Otworzyły się przed nami możliwości, których nie planowaliśmy. Pojawili się inwestorzy…
Dlatego jedyne co nam pozostaje to po prostu pracować dalej i dokładać kolejne cegiełki do tego, aby polski biznes miał na wyciągnięcie ręki jak największą bazę wiedzy i narzędzi do rozwijania nowych produktów, usług i prowadzenia ekspansji w innych krajach.

Mimo, że projekty, które rozwijamy są dość poważne to jednak… Sprawia nam to ogrom frajdy i mam nadzieję, że nigdy tego nie zatracimy 🙂

Oczywiście. Może to trochę górnolotne podejście, ale głęboko wierzę, że silna gospodarka to gigantyczne korzyści dla całego społeczeństwa. Dlatego dalej będziemy robić to co robimy, aby w naszym kraju przedsiębiorca przestał być kojarzony z prywaciarzem, a zaczął być postrzegany z należytym mu szacunkiem, takim samym jak lekarz, prawnik czy strażak. Gdyż tworzy miejsca pracy, komercjalizuje technologię, wkłada pieniądze do skarbu państwa etc.
Przedsiębiorcy, a szczególnie MŚP to lokomotywa całej gospodarki. Im szybciej przestaniemy piłować gałąź na której siedzimy, tym ostatecznie wszyscy wyjdziemy na tym o wiele lepiej. Tyczy się to zarówno polityków, mediów jak i Nowaka czy Kowalskiego. Przedsiębiorca to niezwykle pożyteczna jednostka w społeczeństwie. A nie szkodnik, którego trzeba się pozbyć.
Tak jak każdy ma swoich idoli w obszarze sportu czy muzyki, tak moimi największymi idolami są właśnie przedsiębiorcy. Z uwagi na to, że w wielu miejscach (np. w Polsce) jeszcze nie docenia się ich dostatecznie mocno.
Bo co się dzieje w społeczeństwie, gdy próbuje się zniszczyć tę grupę społeczną? Historia pokazała to już nie raz. Wyciągnijmy wreszcie lekcje.

Przedsiębiorcy to krwiobieg całej gospodarki. Może kiedyś skuma to dostateczna liczba osób.

Na koniec…

Jeśli znasz przedsiębiorcę o którym możesz powiedzieć, że jest uczciwy, solidny i dobry w tym co robi, skontaktuj go z nami. Jeśli spełni nasze kryteria to chętnie opowiemy jego historię. Dobre praktyki trzeba promować, a złe piętnować, abyśmy ostatecznie wszyscy na tym skorzystali 🙂

PS
Jeśli jesteś przedsiębiorcą, który funkcjonuje już kilka lat na rynku. Masz potrzebę dzielenia się swoim doświadczeniem. To zapraszamy do zostania jednym z autorów na naszym blogu. Czytelnicy skorzystają na Twojej wiedzy, a Ty i Twoja firma zyskacie dodatkową ekspozycję marketingową w medium, które stopniowo zdobywa coraz większe zasięgi 🙂

PPS
A może rozważasz własny kanał YouTube, ale brakuje Ci sprzętu, know how i czasu by to ogarniać? W takim razie pogadajmy. Ponieważ w naszym studiu lada moment będziemy produkować materiały dla innych przedsiębiorców. Sprzęt, nagranie, montaż, publikacja, promocja, to wszystko jest po naszej stronie. Twoje jedyne zadanie to zastanowić się co chcesz powiedzieć do kamery 😉

Zostań naszym:
Gościem
Autorem
Partnerem
Kontrahentem
Klientem

Jesteśmy otwarci 🙂

Jeśli dotrwałeś do tego miejsca to naprawdę szacun ;). Kłaniam się nisko.

Adrian Gorzycki
Pomysłodawca, współwłaściciel i prowadzący w “Przygody Przedsiębiorców”